Dzjeng-Cjeng
|
Piwnica
Już teraz wszystko wiem. Zaszła we mnie przemiana. Rozwijam się w tej piwnicy. Pierwszy sygnał nadszedł od moich oczu. które przestają piec od nadmiaru światła gdy tylko schodzę tam. Celowo używam słowa tam. Bo to jest TAM. Porzucić trzeba wszelkie nadzieje, którzy tu chcecie wejść. A w zasadzie to już w tej chwili wtargnąć, bo to piwnica moja z Markiem. Zatem wzrok. Zdaje się, że.... Tak czuje! w zatęchłych wilgotnych lochach pośród grzyba i moczu lubi siadywać "mein freund", stary ślepy dziad z bielmem na oczach Lubi sobie usiąść na kawałku naszego, z Markiem łuku 500kilowego i napić się milcząco z nami najtańszego piwa. Lubi słuchać, wodząc niewidomym spojrzeniem do okoła, lubi pogmyrać palcami po brodzie. Wytrzepać okruchy pińczaka.... Zamieniam się w to, co piwnice lubią najbardziej. W pieczarkę. Czuję okrutnie potworne ciśnienie w czaszce. To mózg gąbczeje i rozrasta się. Wybuchnie z czaszki by ustalić się jako kapelusz. Boje się tylko,że jedna noga mi uschnie i odpadnie. Schowam się gdzieś za kamieniem i już nic mnie nie będzie martwiło, ani cieszyło. Może mnie tylko uratować znalezienie słynnego żydowskiego skarbu, nigdy nie odnalezionego. Na razie znalazłem tylko zamurowaną puszkę po Książu, z kamyczkami w środku.... |
następny