Kolekcjoner Miłości

pionowe , i łączyły się z gruba bruzda policzkowa ale widoczna tylko gdy na jego twarzy pojawiał się usmiech , Wyczuć można było wodę kolońska Nomen omen Brutal , nos raczej rzymski długi mocny z dużymi nozdrzami wciągajoncymi potężne hausty powietrza . Usta miał szerokie lecz wąskie , mocno ukrwione , lecz kształt ich skłaniał do refleksji że właściciel ich mądrze i często ich nie używa . Choć przy zwykłych kontaktach , przy bufetowej rozmowie , zamawiając setkę z korkiem ,nie mogło to zmienić opinii o nim , człowiek raczej o prostych konstrukcjach myślowych , lecz dłonie zdradzały sedno - człowiek pracy - ot co można powiedzieć o jegomościu . Będąc jednak humanistą z przymusu raczej niż z wyboru , postanowiłem nie oceniać dalej jegomościa , bo to zwykł wróżenie z fusów , i prawie zawsze sprawdza się na krótką metę , choć nigdy jeszcze się nie pomyliłem .
Przepraszam Pana chciałbym przedstawić się szanownemu panu .
- jestem Rafael , czy łaskawy Pan sądzi że dostaniemy dzisiejszego wieczora to po co się tu znaleźliśmy ?.
- Co ? tego... mamy dostać , ja przecież nic nie chcę ?
Szanowny Pan raczy żartować przecież Pan i ja wszystko co robimy zdaje mieć jakieś znaczenie , dajmy na to ze ktoś stoi w długiej kolejce po papierosy , niby nic a jest cel Szanownego Pana a co ważniejsze ale i jest Szanowny Panie przyczyna i skutek , tak jak przyczyna rodzi cel a owocem jest skutek szanowny Panie.
- Co ? cel przyczyna , ja tu mieszkam o tu za rogiem.
Mówiąc to patrzył na mnie z takim zdziwieniem jakby cudzoziemiec wymawiał swojsko brzmiące wyrazy w nieodpowiedniej kolejności ,mimo to, to co mówił wydawało się mieć sens , lecz nie wiedział co o tym myśleć , a już co odpowiedzieć . Był teraz potrójnie rozdarty , z jednej stromy zmieszany moimi słowami z drugiej strony moją osoba , ale najbardziej tym ze jego uwag została narażona na dwa fronty , obydwa jak mu się zdawało , jeden to ja , drugi znacznie milszy w końcu sali przy dębowej ławie gdzie hucznie i gwarnie bawiły się niewiasty w upiętych kokach.
- Jak wspomniałem jestem Rafael , a Pan ?
- Józef , mam na imię
Mówiłem o przyczynie , celu a w konsekwencji skutku .Przyczyna dla której Pan tutaj dziś się znalazł jest zapewne pana samotność , a celem jest to by dziś wyjść z narzeczoną a skutek przyjdzie z czasem .
- Co ?
- Czy nie mam racji Panie Józefie ?
Spojrzał na mnie wzrokiem dziecka , którego sekret został odkryty , jak na ironie był dzieckiem w umyśle , choć ciało tego w żadnym razie nie mogło zdradzać .

Widzi Szanowny Pan ja wiem w jakim celu tu się znalazłem , i zapewne wiem po co Pan Szanowny tu jest ...
- tak ? a skąd Pan to może wiedzieć Panie ... jak panu tam ?
- Rafael dzisiejszego wieczora Szanowny panie.
A ... RAFAŁ ?
Spojrzał na mnie nieufnie , otwierając przy tym nieznacznie usta i marszcząc brwi . Odruch ten był zupełnie spontaniczny , lecz zdradzał jego zdziwienie , co jednak mnie zupełnie uspokoiło , Józef z reguły był małomówny i stronił od rozmów których sam nie zaczynał .
- To skąd Pan wie po co tutaj dziś jesteśmy ?
- Drogi Panie Józefie , jesteś tutaj sam , sączysz piwo od dłuższego czasu , przypatrujesz się pannie w rogu sali , poza tym nie spogląda Pan na zegarek , to niektóre tylko spostrzeżenia , i zapewniam wynikają one bezpośrednio z obserwacji Pańskiej Osoby , i że tylko z niej , bo w dusz zapewne co innego Panu gra Józefie , o

<< str 2 >>