Kolekcjoner Miłości

czym wiem , bo znam Cię doskonale , teraz już sobie przypominam , to Pan należy do grona tych wybrańców , Pan zapewne nie wie co to oznacza ? .
Szybkim ruchem Józef pochwycił kufel i jednym haustem dopił mocno już zwietrzałe piwo .
- Nie , nie wiem ,poza tym nie mam zeegarka, ja w ogóle nie wiem o czym Pan mówi , w ogóle to skąd Pan może o tym wiedzieć skoro ja nawet o tym nie wiem , a poza tym jaki ze mnie szczęściaż , gdybym nim był ,t o nie był bym tu dziś sam , i w ogóle to bym miał zegarek , bym mógł na niego spoglądać , według Pańskiej dedukcji .
Mówiąc to jego ciało widocznie się ożywiło , podpierając się gestykulacja , jednak z pozytywnym skutkiem dla Jego dusz , ja z koleii zagryzlem warge ze zlosici na siebie ze popełniłem gafe mówiac o zegarku którego w istocie nie miał , i pomyslałem ze się starzeje , iczas najwyrzszy udac się na emeryture , niech młodzi zbawiaja swiat , ale znajac młodosc i bledy jakie z soba niesie , postanowiłem po prostu nie popadac w rutne .
-Józefie , zanim Ci to wyjaśnię , i przeprosze za moja niezbyt gzeczne zachowanie , pozwól że zaproponuje szklaneczkę wina ?.
- Wina ? , taak .
Drogi Panie Józefie jesteś szczęściarzem podwójnym , po pierwsze masz na imię Józef , po drugie doświadczyłeś sakramentu chrztu z rak Wielkiego Człowieka , Jana . Chociaż co dla jednego jest szczęściem dla innego może być zupełnie czymś nie pożądaną wręcz katastrofą .
- Panie Rafaelu , czy jak Pana tam nazywają
, to co Pan mówi jest zupełnie nie zrozumiałe , jakiś skutek , przyczyna ? , a teraz szczęściarzem i Wielki człowiek , musze powiedzieć że nic z tego nie rozumiem i w ogóle to o co Panu chodzi ? .
Mówiąc to łykał raz po raz wino , które mu smakowało ,w i widoczny sposób rozwiązało język .
Widzi Pan Józefie , to wszystko co mówię tylko na pozór jest skomplikowane . Dajmy na to że dokonam pewnego porównania , ta oto butelka wina , mamy ją zamiar wypić , to - cel , przyczyna dla której ją pijemy może być ich wiele , to że nam smakuje , że po tym rozmowa się klei , szanowny Józefie , ale i po to by się jak najzwyklej urżnąć , a skutek też nie jest trudny do przewidzenia , wino się skończy , Pan się upije będzie kac . Poza tym jest wiele pośrednich , przyczyn , celów i skutków . Jeżeli chodzi o to czy Pan jest szczęściarzem , to pan jest , zapewniam Pana , tylko musi Pan w to uwierzyc.
Naszą ważką rozmowę przerwały głośne odgłosy dobiegające zza okna knajpy . Głośne odgłosy wyraźnie ożywiły Józefa , jakby z nadchodzącym rwetesem miał pojawić się powiew nowych wrażeń , mogących przerwać panującą nudę podniósł się nieco na krześle , wyprostował się nieco , przekrzywiając głowę w stronę dobiegających głosów .
Drzwi otwarły się z wielkim impetem , w izbie pojawiło się kilku jegomości i dwie lekko wstawione damy . Najbardziej hałaśliwy jegomość , szybkim wzrokiem omiótł twarze gości , szybkimi gestami rąk , które okrasił kilkoma niecenzuralnie zwięzłymi zdaniami w stylu który nie nadaje się do cytowania . Po czym przywitał się z biesiadnikami za pomocą uścisków dłoni , mlaśnięć w policzki , objęć w pół , dalej żwawo wymachując rękami i nogami . Jego wzrok dostrzegł Józefa siedzącego w końcu sali , obydoje jak na sygnał wyciągnęli dłonie które spotkały się w pół drogi .
- Cześć Józek , mordeczko moja , w mordę jeża , dobrze że jesteś , bo trzeba oblać moja porażkę , w końcu baba mnie ujarzmiła .
- Taak ... która to odważna ? .
- O ta oto rudowłosa niewiasta , diabeł wcielony , ujarzmiła artystę , rajskiego ptaka , - Józek będę miał syna .
- Co !? , kurza twarz . no to jasne że to trzeba oblać !!! .
- Józek to dwie siostry , moja to ruda , i blond anioł ,, obie siostry daje słowo , córy murarza .

<< str 3>>