|
Po wymianie uprzejmosici , i wstępnym zapoznaniu
się , które trwało kilka minut , Józef chcąc przedstawi niedawno poznanego
kompana , gestem ręki wskazał na miejsce gdzie przed chwila jeszcze
wydawało mu się ż był , lecz zanim zdążył dokończyć grzecznosiciowy
zwrot , typu -pozwólcie że wam przedstawię ... zorientował się ze miejsce
jest puste.
E... właśnie chciałem wam przedstawić Pana Rafaela ale znikł , nawet
nie wiem kiedy ?! .
- Rafael ?! , to taki zgrzęda , mały kurdupel z długimi paznokciami
?? .
- Nie to stary grubas , raczej wysoki , palił fajęe ... . mówiac to
Józef rekom wskazał na miejsce gdzie jeszcze przed chwila siedział tajemniczy
Pan zfajka , lecz nie było go tam , a na skraju debowego stołu lerzał
złoty zegarek.
- O!!! Kurza twarz ,patprzcie zegarek , zloty... .
- Bierz go i chowaj , bo jeszcz się wróci !!!
No to teraz pozwól że ja przedstawię Ci ,Kryche i Maryche , obię siostry
daję słowo !!!.
- No dobrze ale która jest która ?!.
- A... tak , to prawda to istotne , Ruda to Krycha , a Blondi to Marycha
, Ha , Ha ,Ha , obie siostry daję słowo !!!.
Siedząc znów na parapecie , obserwowałem teraz Jegomosicia zupełnie
zmienionego , twarz jego porumieniała , nabrała wyrazu , oczy jak dwa
plomyki zaczeł siwiecić , niczym siwietliki . Można było wyczytać z
nich z łatwosicją co spowodowało to ożywienie .
Deszcz nabierł rozpędu , zacinajac pod ostrym kątem , a ja nie byłem
dostatecznie przygotowany do takiej pogody , i pory roku zwłaszcza że
kilka chwil temu wylegiwałem się na plaży gdzies w Afrce . Żuciłem kilka
ostatecznych spojrzeń na jegomosicia i wruszyłem wdalszą droge , dajac
Mu wolny wybór , w podejmowaniu decyzji , choć nie na zawsze , bowiem
z wszystkich ludz których poznałem on ma coś w sobie , cos o czym on
nie miał żielonego pojecia a co jest największa siła człowieka , pracowitosic
i wiara placzona ze siwiadomosicia daje siłe która nieliczni mieli przyjemnosici
doswiadcyć , obralem sobie wiec za cel śledzici tą wyjatkową kompresie
siły i wiary.
|