Kolekcjoner Miłości



- O tak z pewnością przyniesie. Odpowiedziałem już spokojnym, płynnym głosem nie chcąc pokazać po sobie, w jakim jestem stanie, i co mnie gryzie. Tylko szkoda, że nie wiem, co i kiedy?!. Zdanie wydawało mi się banalne, ale Jakby uspokoiło mnie na moment, co więcej wprawiło, że to właśnie o to chodzi w życiu, od kilkunastu dni nie docierały do mnie nawet najprostsze rzeczy, ale właśnie stan mój wymagał objaśnienia czegokolwiek, i to dużymi literami a najlepiej dwa razy a i to nie dawało pewności, że coś do mnie dotrze.
- To zależy w dużej mierze od nas samych, kto wiatr sieje, Szanowny Panie, wiadomo, co zbierze, na pewno nic dobrego.
- A jak sieje dobro? To, co zbiera?!.
Zapytałem złośliwie i z premedytacją, nie lubiłem nigdy tego typu mądrości ludowych miałem do nich obrzydzenie a już na pewno nie można powiedzieć by miały jakiś wpływ na moje życie, na pewno nie pozytywny.
- O! Widzę, że Szanowny pan jest sprytny, i mimo to, że widoczny jest Pana Szanownego nastrój, raczej niedobry, mam racje?.
- To chyba oczywiste, gdybym miał dobry nastrój to po pierwsze nie siedziałbym tutaj sam na mrozie, obgryzał paznokcie, a raczej ich strzępy, palił peta za petem, popijając Browar, a przy tym z wielką satysfakcją rzucał skrawki papieru na fale zaraz po ich przeczytaniu, to chyba musi być dość proste argument przemawiające za tym, że ten gość nad bulwarem zachowujący się tak dziwnie, musi mieć zły humor, albo jest stuknięty, albo jedno i drugie, no, jeśli o mnie chodzi to jedno i drugie. Potok słów przelewający się przez moje zmarznięte usta, przeraził mnie na, tyle że zacząłem się zastanawiać nad tym, co mówię a raczej, po co!? Przecież jestem w złym nastroju a w ogóle to przecież nie chce mi się rozmawiać z kimkolwiek a już na pewno z nieznajomym o moich problemach, i w momencie gdy kończyłem myśl, naszła mnie następna że tak właśnie trzeba , że skoro gość chce mnie wysłuchać to wygarnę mu co myślę o życiu i może cos na to poradzi stary wariat , pozbawię go złudzeń na stare lata że życie ma jakiś sens , poza prokreacja , ale ona przecież też nie ma sensu , bo gdzie by go nie szukać to nikt go nie znalazł , gdyby tak było to świat był by na pewno szczęśliwszy, a może świat jest szczęśliwy w połowie a do pełni szczęścia potrzebna jest mu moja śmierććć ?!...
- Szanowny Pannie, czy Pan na pewno dobrze się czuje? Bo wydaje mi się, że opada Pan z sił.
- Nic mi nie jest, wszystko w porządku, to tylko nerwy, uniosłem się tylko, to nerwy zaraz mi przejdzie, o już lepiej... Mówił Pan coś o sianiu wiatru...
- To prawda użyłem metafory, ale chyba prawdziwy wiatr dał Panu się odczuć, Pan jest chory przeziębił się Pan, czy zgodzi się Pan bym zaprosił na szklaneczkę dobrego wina? Do Starej Tawerny, czy Pan wie, że ona kiedyś nazywała się Krakowianka i była jedyną restauracją w okolicy?

<< str 7>>